sobota, 22 sierpnia 2015

Roboczy dzień ,może okazać się wesoły

                       Hej tu znowu Gibi
Dziś miała napisać Bunia ale z pewnych powodów nie mogła.Więc zacznę od tego ,że miałam dzisiaj z siostrą mase sprzątania , zawsze w sobote muszę sprzątać i tak jest już od zawsze nie ma takiego czegoś,że mi się nie chce.Gdy wkońcu o godzinie 17 udało się sprzątnąć wyszłam z Bunią na rower.Niestety nie było z nami Oli ,gdyż pojechała do babci,ale był z nami mój braciszek Michaś.Najpierw pojechaliśmy pod chprten ale z pewnych przyczyn nie mogliśmy tam zostać,następnie udaliśmy się pod drugi osiedlowy sklep no i był zamknięty.Postanowiliśmy usiąść w naszym (tajemnym huehue) miejscu (takie co czasami tam chodzimy).Kiedy tam dojechalismy zjedlismy lody i gadalismy sobie o różnych sprawach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz